W świecie, w którym człowieczeństwo jest przekleństwem, najważniejsze jest przetrwanie. Kosztem innych i własnych wartości. O tym, do czego prowadzi niekontrolowana nienawiść i jak wpływa na losy ludzi dookoła, opowiadają książki z serii „The Walking Dead. Żywe trupy: Upadek Gubernatora”. To mocna lektura, przeznaczona dla ludzi o mocnych nerwach i żołądkach.
Świat „Żywych trupów” (The Walking Dead) stał się w Polsce bardzo popularny za sprawą serialu telewizyjnego. Brutalnego, w którym trup ścieli się gęsto i nie ma co zbytnio przywiązywać się do większości bohaterów. Opowieści o tym, jak mogą się potoczyć ludzkie losy w obliczu totalnego ekstremum. I mimo hektolitrów krwi i tonach wnętrzności wylewających się na ekranach, zdobył wielu zwolenników i to, nie tylko filmów tzw. gore.
To książka, którą czyta się szybko. Z niesamowitym finałem. Takiego opisu zemsty na Gubernatorze, nie znalazłem w aktach prokuratorskich przez kilkanaście lat pracy jako dziennikarz kryminalny. To przykład tego, do czego można doprowadzić człowieka, którego chce się złamać za wszelką cenę i wszelakimi sposobami. I czym może to się skończyć.
Drugi tom „Upadku Gubernatora” pokazuje, jak mało racjonalnie działa człowiek, który nawet kosztem swoich podopiecznych chce dopełnić zemsty. I nie ma znaczenia, że to za sprawą jego działań stała mu się krzywda.
To opowieść o tym, jak czysta nienawiść prowadzi do upadku. I to bardzo spektakularnego. Jednak co ciekawe, siłą tej książki nie jest tylko brutalność i bardzo krwawe opisy, ale to, co się dzieje w duszach podwładnych Gubernatora. To w jaki sposób są manipulowani i odkrywają, że są tylko marionetkami w rękach obłąkanego szaleńca.
Dla miłośników „The Walking Dead”, wspomniane książki są pozycją obowiązkową. Tym bardziej, że bliżej im do realiów komiksu niż serialu telewizyjnego. I znakomicie uzupełniają to czego nie widać w tv lub komiksie.