Alek Januszewski - gitara, klawisze
Marek Kanclerz - perkusja
Radek Nowak - śpiew
oraz:
Wojtek Szewko - bas
Przemek Wójcicki - bas #11
Jurek Wołochowicz - wiolonczela #11
| 1. | Halucynacja | |
| 2. | Krwawy księżyc | |
| 3. | Podróże bez końca | |
| 4. | Iskra | |
| 5. | Labirynt | |
| 6. | Nowy horyzont | |
| 7. | Ultrafiolet | |
| 8. | Długa łódź | |
| 9. | Wysokie trawy | |
| 10. | Godzina X | |
| 11. | Wahadło | |
| 12. | Iluminacje |
Druga płyta zespołu (pierwsza, "Gardenia", ukazała się w 1988!). Psychodeliczny rock, postpunkowe granie.
fragment recenzji WOW (nuta.pl):
"(...) Cały materiał brzmi surowo, niemal garażowo, co znakomicie podkreśla i uwiarygodnia korzenność zespołu. W stosuknowo prostych, opatrzonych zarówno siermiężnym punkowym sznytem, jak i narkotycznym wizjonerstwem utworach tkwi przede wszystkim czar naturalności i szczerości, a zarazem jakby archetypowego spojrzenia na muzykę rockową.
To prawda, że „Halucynacje” nie robią już tak imponującego wrażenia jak „Gardenia”, ale po pierwsze - nie zawsze nagrywa się dzieła, a po drugie - naprawdę niewielu współczesnych muzyków potrafi siegnąć i z powodzeniem wykorzystać najgłębsze korzenie rocka. A Gardenia to właśnie potrafi."
Fragmenty recenzji Przemka Guldy (gazeta.pl):
"(...) Słuchając tej płyty ma się wrażenie przeniesienia o prawie dwadzieścia lat do tyłu i kilkuset kilometrów na południe: do Rzeszowa. To właśnie wtedy i właśnie tam grały zespoły, których twórczość najbardziej nadaje się na punkt odniesienia wobec tego, co na swym krążku proponuje Gardenia. 1984, Milion Bułgarów i kilka innych nazw - Gardenia wyraźnie nawiązuje do tamtej stylistyki. Nieco mroczne brzmienia, niezbyt szybkie tempo kawałków, pojawiające się tu i ówdzie dość proste solówki gitarowe i dynamiczny, posępny głos wokalisty wyśpiewującego raczej pesymistyczne teksty o ciemnych stronach rzeczywistości. Określenie "zimna fala" nasuwa się automatycznie.
(...) Szkoda, że płyta jest tak nierówna. Staranniejszy dobór kawałków i wyrzucenie kilku z nich uczyniłby z tego krążka rewelacyjną, dwudziestokilkuminutową cold wave'ową petardę. A tak płyta przypomina taśmę z nabojami, pośród których znalazło się kilka niewypałów".
Rafał Księżyk (Antena Krzyku 6/2000+1/2001) Warszawski kwartet Gardenia zapisał rekord w skali światowej. Ich drugi album ukazuje się w 12 lat po debiucie. Przez cały ten czas grupy działała z niewielkimi przerwami, nagrywając wytrwale kolejne materiały demo. Przechodzili przez fazy silnych wpływów nowej fali, psychodelii, flirtowali z elektroniką i samplerem. Aż wreszcie nagrali bardzo rockowy materiał. I bardzo dobry. Filarami Gardenii są gitarzysta Alek Januszewski i wokalista/tekściarz Radek Nowak. Ten pierwszy ma bardzo charakterystyczny styl, potrafi grać mocno, riffowo, ale też melodyjnie i motorycznie, dynamikę hard rocka splata niepostrzeżenie z psychodelicznym rozwibrowaniem, a swe partie doprawia dyskretnie samplerowym i klawiszowym szlifem. Nowak jest z kolei reprezentantem ginącego dziś gatunku rockowego poety. Ma dobry język i potrafi budować atmosferę. Pamiętacie kultowe "Papierosy i zapałki"? Nowak wciąż ma swój styl. To mroczne, egzystencjalne opowieści o mieście, alienacji, zawieszeniu w ciągłym ruchu. Tandem Januszewski-Nowak buduje przekonującą temperaturę emocjonalna i angażującą, niebanalną dramaturgię, co stanowi o sile Gardenii. Wymarzona płyta do nocnej jazdy samochodem po wielkim mieście.